„Jan Kiepura jest jak dobre wino” – rozmowa z Łukaszem Lechem o legendzie Jana Kiepury i Marty Eggerth

„Jan Kiepura jest jak dobre wino” – rozmowa z Łukaszem Lechem o legendzie Jana Kiepury i Marty Eggerth

Łukasz Lech – pomysłodawca, reżyser i prowadzący, cykl plenerowych koncertów „Uśmiechnij się z Kiepurą”.

Z Łukaszem Lechem znanym z telewizyjnego programu „Kinomania”, laureatem nagrody specjalnej Międzynarodowego Konkursu Filmowego w Niepokalanowie , pomysłodawcą, reżyserem i prowadzącym, cyklu plenerowych koncertów „Uśmiechnij się z Kiepurą” rozmawia Paulina Szwed-Piestrzeniewicz.

Co stale fascynuje słuchaczy, współczesną przecież na wskroś publiczność, w postaci Jana Kiepury?

Łukasz Lech: Myślę, że jest to przede wszystkim piękna legenda, która otacza tę dwójkę wybitnych śpiewaków. Jan Kiepura jest jak dobre wino, im więcej mija czasu, tym bardziej staje się atrakcyjny. Jego historia jest pociągająca, jest jak baśń. A my bardzo lubimy przecież historie o sukcesach, mimo, że losy Jana Kiepury niezbyt dobrze się kończą, bo jego życie zwieńczone jest wczesną, nagłą śmiercia. Jednak fascynuje nas jego ogromny sukces. Artysta ten stał się dla wielu ludzi bohaterem, wzorem. Jan Kiepura, to przykład, że z naprawdę wielkiej biedy, z człowieka, który był absolutnie zaprzeczeniem jakiegokolwiek kandydata na śpiewaka można się wyrwać i zostać gwiazdą światowego formatu. Miał na początku kłopoty ze śpiewem m.in. przez uszkodzoną przegrodę nosową, kopoty z prawidłowym oddychaniem, mocno podrażnione struny głosowe i tchawicę. Można powiedzieć, że wszystko było na nie. Dodatkowo jego ojciec nie chciał, żeby został artystą, nie chciał dla niego takiej kariery. Wolał, żeby zajął się handlem. Historia Kiepury jest bajką i dlatego fascynuje nas do momentu happy endu. Często zapominamy, bo tak jest łatwiej, tak jest lepiej, zapominamy o jego trudnych chwilach, o samotności, która się później wkradła, mimo, że z Martą Eggerth byli do końca. Ale mimo to jest dla nas takim symbolem happy endu, wzorem że mimo różnych przeciwności warto wierzyć w swoje marzenia.

 

Jan Kiepura i Marta Eggerth – dwójka wybitnych artystów – jak taka para oddziaływała na siebie pod względem artystycznym. Czy ich biografie artystyczne potoczyłyby się inaczej, gdyby nie zostali małżeństwem?

Łukasz Lech: Nie mogę powiedzieć tego na pewno, na ile wydarzenia związane z małżeństwem Kiepurów było jednak troszeczkę reżyserowane, na potrzeby publiczności, czy czytelników prasy, a na ile artyści mieli dystans do swojej kariery. Nie mniej byli na pewno małżeństwem bardzo szczęśliwym. Bardzo sobie ufali. Jan Kiepura poznał Martę Eggerth na planie filmu „Dla ciebie śpiewam” (1933 r.). Z wydarzeniem tym jest związanych wiele anegdot, przytoczę jedną, o tym jak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Film ten był realizowany w trzech wersjach językowych i w każdej z tych wersji towarzyszyła Kiepurze inna partnerka. Kiedy nagrywano scenę pocałunku, to Kiepura miał przygotowany poza kamerą taki parawan, a za nim była miska i koniak. I po każdym pocałunku on przepłukiwał sobie tym koniakiem usta. Jak później publicznie wspominała Marta Eggerth, po pocałunku z nią Kiepura nie poszedł za ten parawan. Na co Kiepura dodawał dowcipnie: „Bo koniak się skończył”. Czyli powstawały wspaniałe anegdoty na temat różnych momentów ich wspólnego życia i były chętnie powtarzane publicznie, jednak myślę, że ich to wszystko cieszyło, ich to nie męczyło. Nie mieli chyba konieczności odgrywania jakiegoś teatru, chociaż niewątpliwie ta machina ówczesnego showbiznesu na pewno wykreowała ich na niezwykła parę: Polak, słowianin i Węgierka z czardaszem we krwi.

 

Czy małżeństwo Jana Kiepury z Martą Eggerth współcześnie mogłoby stać się bohaterami dzisiejszych plotkarskich magazynów i serwisów?  Jakie znaczenie miał dla nich wizerunek publiczny, na którym obecnie zależy tak wielu gwiazdom?

Łukasz Lech: Myślę, że tamta epoka, tamten czas jednak dyscyplinowała zwykłych ludzi, jak i gwiazdy. Obowiązywała zasada „My home is my castle” i pewne rzeczy absolutnie nie wychodziły poza sferę prywatności. Kiepurowie byli ludźmi wielkiej kultury i elegancji, z pełną świadomością, że pewnych rzeczy się po prostu nie robi, pewne zachowania są nie do zaakceptowania. Poza tym oni znali swoją wartość i nie mieli potrzeby już jej udowadniać.

 

Projekt „Uśmiechnij się z Kiepurą” był bardzo dobrze przyjęty przez publiczność i stale cieszy się wielką popularnością, w czym Pan upatruje źródło jego sukcesu?

Łukasz Lech: Bardzo się cieszę, że kilka lat temu na festiwalu Kiepury, będąc w Radzie programowej tej imprezy, dostałem propozycję, aby przygotować projekt poświęcony właśnie Mistrzowi. Zależało mi, aby był to projekt, w którym Kiepura będzie mógł się sam pojawić. Jak już mówiliśmy, Kiepura zasługuje w pełni na miano artysty-legendy, z tak przejrzystą osobowością, która może zainteresować współczesnych widzów. Wiedziałem, że dosłowne wprowadzenie jego postaci do projektu artystycznego nie stanie się farsą, karykaturą, ani profanacją. Widzowie w to uwierzyli. Najpiękniejsze są chwile, kiedy aktor odtwarzający Jana Kiepurę przejeżdża okrytym samochodem podczas wielkich pokazów plenerowych przez Krynicę, widzowie są zachwyceni, można powiedzieć, że są autentycznie zahipnotyzowani, to sam Kiepura przejeżdża wtedy przez miasto. A kiedy jeszcze śpiewak śpiewa jego arie, to daje 100 procent Kiepury. Ludzie przychodzą na spotkanie z mitem, legendą, kimś kogo już nie ma, ale jest zarazam stale obecny właśnie w postaci legendy. To jest taki bezbolesny i cudowny powrót do przeszłości. W naszych widowiskach dbamy o każdy szczegół inscenizacyjny i także dzięki temu te występy stają się wiarygodną wycieczką w tamte czasy.

 

Łukasz Lech – artysta estradowy, współautor i prowadzący cyklicznych programów emitowanych na antenie TVP. Znany z telewizyjnego programu „Kinomania”. Pomysłodawca i współrealizator wielu koncertów i festiwali m.in. „Scena 2000”, „Ludzie Estrady”, „Krakowskie Miniatury Teatralne”, „Gwiazdy nad Małym Rynkiem”, „Koncerty pod Hejnałem”. Autor scenariuszy filmowych: „Z wiarą na głęboką wodę” (prod. TVP 2010), musicalu „Tych miasteczek nie ma już” (prod. TVP 2012). Występował w wielu widowiskach i koncertach, gdzie najlepiej czuje się w roli prowadzącego. Realizował liczne koncerty jubileuszowe, także telewizyjne, wielu gwiazd polskiej estrady.

Laureat nagrody specjalnej Międzynarodowego Konkursu Filmowego w Niepokalanowie. Od 4 lat związany z Festiwalem im. J. Kiepury. Pomysłodawca, reżyser i prowadzący, cyklu plenerowych koncertów „Uśmiechnij się z Kiepurą”.

 

Widowiska muzyczne „Uśmiechnij się z Kiepurą” można obejrzeć: 17 maja, godz. 19:30, Scena KOCJANA19 maja, godz. 18:00, Bielańska Scena Kameralna.

Bilety do kupienia w kasie naszego teatru, a także w 

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter